sobota, 19 stycznia 2019

piątek, 11 stycznia 2019

"ŻYCIE POZAPSYCHOTROPOWE" PREMIERA

"ŻYCIE POZAPSYCHOTROPOWE"
PREMIERA



Już jest. Dzień wcześniej niż planowano. Na razie dostępna tylko jako ebook. Pomyślę o papierze, gdy dostanę zestawienie sprzedażowe.

Na początek dwa linki.
Książkę można kupić na ebooki123 albo na legimi 

W przyszłym tygodniu ebook powinien być dostępny w takich księgarniach jak Empik czy Matras albo inne Gandalfy.

Zapowiedź książki znajdziecie Tu

Zapraszam do czytania :)

piątek, 4 stycznia 2019

"Życie pozapsychotropowe" strona tytułowa.

Dostałem pliki do akceptacji. Przez weekend siądę i zabiorę się do pracy. Nie ma co poprawiać, ale postaram się wyeliminować literówki, bo takie na pewno gdzieś się w tekście ukryły.

Mam czas do poniedziałku.

Potem zostanie już tylko czekać do 11.01.2019. Z pracy wezmę pewnie wolne. Muszę. To mój dzień.


poniedziałek, 31 grudnia 2018

11 dni do premiery. Staram się nie myśleć i zagrywam swoje lęki przed konsolą. Będzie jak będzie. Znam wartość swojej książki i wiem, że nie jest najgorsza. Już któryś raz z rzędu dostaję info, że to dobry materiał na film. Dlatego piszę scenariusz. Próbuję. 

A dziś?
Cola już się mrozi w lodówce.
Alkoholem gardzę.

U Kaśki światło zgaszone. Nie ma jej pewnie. Krzyżyk na drogę i drogowskaz w dupę.

wtorek, 25 grudnia 2018

Święta to czas refleksji i przemyśleń. Zadumy nad sobą... ale jak dobrze wiecie, refleksje i przemyślenia mam głęboko w dupie.

Postanowiłem zrobić sobie wieczorny spacer. Tak dla siebie, aby wreszcie mój kręgosłup odpoczął po godzinach siekania na konsoli. No i dla coli, bo naszła mnie straszna ochota (Żabki, kurwa, zamknięte, musiałem drałować na koniec osiedla. Była też i czekolada. I baton mars)

Ale ja nie o tym.

Przechodząc zerknąłem w okno, gdzie mieszka Kaśka. Światło było zgaszone, przy ramie okiennej świeciły się lampki i zwisała badziewna girlanda. Widziałem, jak wychodziła z klatki - razem ze swoim dwudziesto-już-kilkuletnim synem, któremu pewnie do dziś sprząta pokój i ścieli łóżko, oraz ze swoim facetem. Przytyła może trochę, ale tak troszeczkę - dalej wygląda jak suchy patyk.

Chciałem podejść i się przywitać. Naprawdę. Otwierała już drzwi do samochodu i wtedy pomyślałem, że jeśli mam zdążyć, to muszę podbiec.

I wtedy odezwał się mój drugi głos, którego tak dobrze znacie z książki...
"Karol, miej wyjebane" - powiedział.

I miałem.

sobota, 22 grudnia 2018

Samotność jest fajna. Nie pyta, nie wymaga. Nie mówi, co robię źle. Nie jest zła, zawsze mnie wysłucha. Milczy, gdy tego potrzebuję.

Nie neguje, nie oskarża.

I wiem, że będzie. I wiem, że nie odejdzie.