sobota, 24 listopada 2018

Bliskie spotkania

Przed chwilą przeglądałem moje stare notatki i wpisy, które z takich czy innych powodów nie znalazły się finalnie w mojej książce. Chciałbym nawiązać do jednego, bo dziś, zupełnie przypadkowo, spotkałem bohaterkę jednego z takich wpisów - dla przykładu nazwijmy ją Martą.
Marta była/jest pracownikiem banku, w którym swego czasu zakładałem konto. Nie podobała mi się zupełnie, była brzydka i miała iksowate nogi, ale jednak coś mnie do niej ciągnęło. Podczas jednego ze spotkań upiła się strasznie. Siedzieliśmy u mnie i oglądaliśmy Crittersów. Marta pociągnęła solidny łyk piwa i powiedziała coś w stylu:
- Jak dostanę awans na kierownika to zrobię sobie cycki.
I byłbym zapomniał o tym wszystkim, gdyby nie to, że dziś zauważyłem ją przy regale ze słodyczami w Biedronce. Była z jakimś facetem, wyższym od niej o głowę.
Coś mi w niej nie pasowało i nie wiedziałem co. Wtedy zaczęła się głupio śmiać, taki rechot żaby pomieszanej z kaszlakiem, dokładnie tak samo się śmiała podczas tripa z Crittersami i wtedy już wiedziałem. "Cycki. Zrobiła sobie cycki!".
Podszedłem do niej się przywitać.
- Hej. Widzę, że jednak dostałaś ten awans.
- O, hej. Jaki awans?
- Mówiłaś, że jak awansujesz na kierownika, to zrobisz sobie cycki.
Mina jej i tego faceta - bezcenna.

wtorek, 20 listopada 2018

Bez tytułu, bo nie mam pomysłu.

Jak wyżej. Kompletna niemoc. W pracy robię dobrą minę do złej gry. Uśmiech przede wszystkim. Być miłym, choć ciężko mi to przychodzi. Wolę siebie jako wrednego skurwysyna. Perfekcyjnie potrafię się maskować, lata praktyki zrobiły swoje.

Myślałem, że po depresji znowu skosztuję życia i odnowię kontakty z tymi, których olałem podczas choroby. Kończą mi się wymówki. Facebook na niewidocznym. Domofon wyciszony. Nikt nie puka, nikt nie dzwoni. Wygodnie tak. Nie potrzebuję!

Premiera książki 11.01.2019
Nie cieszę się. Boję się.
Out!

"Życie pozapsychotropowe" fanpage

sobota, 17 listopada 2018

Nastrój

ten sam co poprzednio. Wskazówka się zatrzymała i nie jest lepiej, ani gorzej. Skupienie może trochę się poprawiło. Zjadłem dziś kanapkę z pastą rybną od Lisnera i wciąż mnie uwiera w ósemkę kawałek tuńczyka.

Pisałem. Scenariusz. Całe dwie strony, a raczej przepisywałem. Łatwiej mi myśleć, gdy trzymam w ręku cienkopis, zamiast stukać palcami w klawiaturę. Wtedy widać efekty. Najbardziej.

Kupiłem w promo trzy Batmany na konsolę i Skyrima. Nikt tak nie wyciąga ode mnie kasy jak Microsoft. Jak będę głodny, to najwyżej wyjem piksele z telewizora xd

Niedługo premiera książki. Chuj z premierą. Nie chcę już pisać o smutach. Smuty mnie pogrążają, sprawiają, że muszę sobie przypominać. Ale o tym chyba już pisałem.

Pędzę grać. Tylko to mi zostało. Tylko to lubię.





środa, 14 listopada 2018

I...

ch*j z następną książką. Nastrój w dół. Premiera książki 11.01.2019 a ja nie potrafię się cieszyć. Ze skupieniem problemy. Black Friday, Black Sriday. Mam to gdzieś. Spać najchętniej. Tego chcę. Zeżarłem kilogram orzeszków w karmelu i teraz boli mnie brzuch. Za chwilę cowieczorna dawka leków i idę spać. Jutro do pracy. Jestem zmęczony, choć nie fizycznie, w głowie coś siedzi. Chciałbym się nauczyć mieć wyjebane. Potrafię takimi radami sypać jak z rękawa, ktoś się pyta co zrobić, odpowiadam, mieć wyjebane, a jeśli chodzi o mnie, to nie potrafię.

Chaotycznie, wiem. Cały jakiś taki jestem.
Spać.