niedziela, 9 grudnia 2018

Agresja

Nie wiem czemu, ale robię się coraz bardziej nerwowy i coraz ciężej mi jest nad tym zapanować. Leki biorę regularnie, choć muszę przyznać, że mało sypiam.

Na pierwszy ogień idzie Biedronka. Kolejki jak zwykle w pip, a tylko dwie kasy otwarte. Drałuję na sam koniec i grzecznie czekam na swoją kolej. Potem wykładam na taśmę piersi z kurczaka w panierce, Heinz'a i najtańsza czekoladę za 1,69 zł. Przestrzeń za kasa, która powinna być zarezerwowana dla zakupów i spokojnego pakowania, jest zajebana jakimiś gumami do żucia i kinderkami. Kasjerka mnie popędza, trzymam słowa na wodzy.

Na drugi ogień idzie Netto. Głupie baba, co zauważyła kwiatki przy kasie i ona musi kupić, koniecznie bez kolejki, bo to tylko kwiatek przecież i nikomu z tego węża przy kasie nie spieszy się do domu/pracy.

I potem ten dziad, któremu się zachciało płacić na pin. Zamiast zielonego, to wciskał "0" i transakcja oczywiście nieudana. Dwu... trzykrotnie. Wybuchłem, nie wytrzymałem...
- Zielony, kurwa, a nie zero!
- Przecież wciskam zielony!
- Gówno! Wciskasz zero, widziałem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz